Do Biskupów
do Kapłanów i Diakonów
do Zakonników i Zakonnic
oraz wszystkich Wiernych
1. POWOŁANY NA OPIEKUNA
ZBAWICIELA „Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański:
wziął swoją Małżonkę do siebie” (Mt 1, 24).
Czerpiąc inspirację z
Ewangelii, Ojcowie Kościoła już od pierwszych wieków
podkreślali, że św. Józef, który z miłością opiekował się
Maryją i z radością poświęcił się wychowaniu Jezusa Chrystusa1,
także dziś strzeże i osłania mistyczne Ciało Odkupiciela,
Kościół, którego figurą i wzorem jest Najświętsza Dziewica.
W setną rocznicę ogłoszenia
Encykliki Quamguam pluries papieża Leona XIII2
i w duchu wielowiekowego kultu św. Józefa pragnę poddać Wam
pod rozwagę, drodzy Bracia i Siostry, kilka refleksji o
człowieku, któremu Bóg „powierzył straż nad swymi
najcenniejszymi skarbami”3. Z
radością spełniam ten pasterski obowiązek pragnąc, aby wszyscy
żywili coraz większe nabożeństwo do Patrona Kościoła
powszechnego i miłość do Odkupiciela, któremu on tak
przykładnie służył.
Dzięki temu cały lud
chrześcijański nie tylko jeszcze gorliwiej będzie się uciekał
do św. Józefa i ufnie wzywał jego opieki, ale także będzie
miał zawsze przed oczyma jego pokorną, dojrzałą służbę i
udział w ekonomii zbawienia4.
Sądzę bowiem, że ponowne
rozważenie uczestnictwa Małżonka Maryi w Boskiej tajemnicy
pozwoli Kościołowi, podążającemu ku przyszłości wraz z całą
rodziną ludzką, odnajdywać wciąż na nowo swą tożsamość na
gruncie tej odkupieńczej ekonomii, która wiąże się u
podstaw z tajemnicą Wcielenia.
Józef z Nazaretu w tej
właśnie tajemnicy uczestniczył jak nikt inny z ludzi poza
Maryją, Matką Słowa Wcielonego. Uczestniczył wspólnie z Nią,
objęty rzeczywistością tego samego wydarzenia zbawczego. Był
powiernikiem tej samej miłości, mocą której Ojciec
Przedwieczny „przeznaczył nas dla siebie jako przybranych
synów przez Jezusa Chrystusa” (Ef 1, 5).
MAŁŻEŃSTWO Z MARYJĄ
2. „Józefie, synu Dawida,
nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki;
albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło.
Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój
lud od jego grzechów” (Mt 1, 20-21).
W tych słowach zawiera się
moment centralny biblijnej prawdy o św. Józefie — moment, do
którego przede wszystkim nawiązują Ojcowie Kościoła.
Ewangelista Mateusz
wyjaśnia znaczenie tego momentu od strony Józefa. Trzeba
jednak równocześnie mieć przed oczyma odnośne teksty z
Ewangelii Łukaszowej, ażeby pełniej zrozumieć kontekst. I
tak, w związku ze słowami wersetu: „Z narodzeniem Jezusa
Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi,
z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła
się brzemienną za sprawą Ducha Świętego” (Mt 1,
18), brzemienność Maryi „za sprawą Ducha Świętego” znajduje
szersze i jednoznaczne wyjaśnienie w Łukaszowym opisie
zwiastowania narodzin Jezusa: „Posłał Bóg anioła Gabriela
do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej
mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię
Maryja” (Łk 1, 26-27). Słowa pozdrowienia anielskiego:
„Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą” (Łk 1, 28)
wywołały wewnętrzne poruszenie Maryi, a zarazem pobudziły Ją
do zastanowienia. Wówczas Zwiastun uspokaja Dziewicę i objawia
Jej szczególne zamierzenie Boże w stosunku do Niej: „Nie
bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto
poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus.
Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg
da Mu tron Jego praojca, Dawida” (Łk 1, 30-32).
Ewangelista stwierdził
uprzednio, iż w chwili zwiastowania Maryja była „poślubiona
mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida”. Sprawa owych
„zaślubin” wyjaśnia się pośrednio, gdy usłyszawszy to, co
mówił Zwiastun o narodzeniu Syna, Maryja pyta: „Jakże się to
stanie, skoro nie znam męża?” (Łk 1, 34).
Wówczas słyszy taką odpowiedź: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i
moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się
narodzi, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1, 35).
Maryja, chociaż była już „zaślubiona” Józefowi, pozostanie
dziewicą, ponieważ Dziecię, które poczęło się w Niej od chwili
zwiastowania, zostało poczęte za sprawą Ducha Świętego.
W tym punkcie zapis
Łukaszowy spotyka się z Mt 1, 18, i tłumaczy to, co tam
czytamy. Jeśli po zaślubinach z Józefem Maryja „znalazła się
brzemienną za sprawą Ducha Świętego”, to fakt ten odpowiada
całej treści zwiastowania, a w szczególności ostatnim słowom
wypowiedzianym przez Maryję: „Niech mi się stanie
według twego słowa!” (Łk 1, 38). Odpowiadając na
wyraźny zamiar Boga, Maryja z biegiem dni i tygodni ujawnia
się wobec ludzi i wobec Józefa jako „brzemienna”, jako Ta,
która ma urodzić, która nosi w sobie tajemnicę macierzyństwa.
3. W tych okolicznościach
„Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie
chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić ją
potajemnie” (Mt 1, 19). Józef nie wiedział, jak ma
się zachować wobec „cudownego” macierzyństwa Maryi. Szukał
zapewne odpowiedzi na to dręczące go pytanie, ale nade
wszystko szukał wyjścia z tej trudnej dla siebie sytuacji. Gdy
więc „powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się
we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się
wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha
Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu
nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów»”
(Mt 1, 20-21).
Zachodzi bliska analogia
pomiędzy tym „zwiastowaniem” w zapisie Mateuszowym a tamtym
Łukaszowym. Zwiastun Boży wtajemnicza Józefa w sprawę
macierzyństwa Maryi. Ta, która zgodnie z prawem była mu
„poślubiona”, pozostając dziewicą, stała się w mocy Ducha
Świętego — Matką. Gdy przyjdzie na świat Syn, którego Maryja
nosi w swym łonie, winien otrzymać imię Jezus. Było to imię
znane wśród Izraelitów, czasami nadawane synom. W tym wypadku
jednak chodzi o Syna, który — zgodnie z Bożą Obietnicą
— wypełni całe znaczenie tego imienia: Jezus — Jehosua
znaczy: „Bóg, który zbawia”.
Zwiastun zwraca się
do Józefa jako do „męża Maryi”, do tego, który w swoim czasie
ma nadać takie właśnie imię Synowi, który narodzi się z
poślubionej Józefowi Dziewicy nazaretańskiej. Zwraca
się więc do Józefa, powierzając mu zadania ziemskiego ojca
w stosunku do Syna Maryi.
„Zbudziwszy się ze snu,
Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął
swoją Małżonkę do siebie” (Mt 1, 24). Wziął Ją razem z
całą tajemnicą Jej macierzyństwa, razem z Synem, który miał
przyjść na świat za sprawą Ducha Świętego. Okazał w ten
sposób podobną jak Maryja gotowość woli wobec tego, czego
odeń żądał Bóg przez swego Zwiastuna.
4. Kiedy Maryja, krótko po
zwiastowaniu, udała się do domu Zachariasza, aby odwiedzić swą
krewną Elżbietę, usłyszała przy powitaniu słowa, które
Elżbieta wypowiedziała „napełniona Duchem Świętym” (por. Łk
1, 41). Oprócz słów, które nawiązywały do pozdrowienia
anielskiego przy zwiastowaniu, Elżbieta powiedziała:
„Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa
powiedziane Ci od Pana” (Łk 1, 45). Właśnie te
słowa stały się myślą przewodnią Encykliki Redemptoris
Mater, przez którą pragnąłem pogłębić nauczanie Soboru
Watykańskiego II. Stwierdza on, iż „Błogosławiona Dziewica
szła naprzód w pielgrzymce wiary i utrzymała wiernie swe
zjednoczenie z Synem aż do krzyża”5,
„przodując najdoskonalej”6
wszystkim, którzy przez wiarę pielgrzymują za Chrystusem.
U początku tego
pielgrzymowania wiara Maryi spotyka się z wiarą Józefa.
Jeśli po zwiastowaniu Elżbieta powiedziała o Niej:
„błogosławiona, która uwierzyła” (por. Łk 1, 45) — to w
pewien sposób można by błogosławieństwo to odnieść również do
Józefa, ponieważ odpowiedział on twierdząco na słowo Boga,
przekazane mu w rozstrzygającym momencie. Józef wprawdzie nie
odpowiedział na słowa zwiastowania słowami, tak jak Maryja,
natomiast „uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął
swoją Małżonkę do siebie” (Mt 1, 24). To, co
uczynił, było najczystszym „posłuszeństwem wiary” (por.
Rz 1, 5; 16, 26; 2 Kor 10, 5-6).
Można powiedzieć, iż to,
co uczynił Józef, zjednoczyło go w sposób szczególny z
wiarą Maryi: przyjął on jako prawdę od Boga pochodzącą
to, co Ona naprzód przyjęła przy zwiastowaniu. Uczy
Sobór: „Bogu objawiającemu należy okazać «posłuszeństwo wiary»
... przez które człowiek z wolnej woli powierza się Bogu,
okazując «pełną uległość rozumu i woli wobec Boga
objawiającego»”7. Powyższe
słowa, które mówią o najgłębszej istocie wiary, odnoszą
się w całej pełni do Józefa z Nazaretu.
5. Stał się on szczególnym
powiernikiem tajemnicy „od wieków ukrytej w Bogu” (por. Ef
3, 9) — i to, podobnie jak Maryja, w tym momencie
przełomowym, który Apostoł nazywa „pełnią czasu”,
gdy „zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty ... aby
wykupił tych, którzy podlegali Prawu”, by „mogli otrzymać
przybrane synostwo” (por. Ga 4, 4-5). „Spodobało się
Bogu — jak uczy Sobór — w swej dobroci i mądrości objawić
siebie samego i ujawnić nam tajemnicę woli swojej (Ef
1, 9), dzięki której przez Chrystusa, Słowo Wcielone, ludzie
mają dostęp do Ojca w Duchu Świętym i stają się uczestnikami
Boskiej natury (por. Ef 2, 18; 2 P 1, 4)”8.
Józef — wraz z Maryją —
jest pierwszym powiernikiem tej tajemnicy Boga żywego.
Wraz z Maryją — a także ze względu na Maryję — uczestniczy on
w tym szczytowym etapie samoobjawiania się Boga w Chrystusie,
uczestniczy od samego początku. Mając przed oczyma zapis obu
ewangelistów: Mateusza i Łukasza, można też powiedzieć, że
Józef jest pierwszym, który uczestniczy w wierze
Bogarodzicy. Uczestnicząc, wspiera swą Oblubienicę w
wierze Bożego zwiastowania. Józef jest też pierwszym, którego
Bóg postawił na drodze tego „pielgrzymowania przez wiarę”, w
którym Maryja — zwłaszcza od czasu Kalwarii i Pięćdziesiątnicy
— będzie „najdoskonalej przodować”9.
6. Droga własna Józefa —
Jego pielgrzymowanie przez wiarę — zakończy się wcześniej;
zanim Maryja stanie u stóp krzyża na Golgocie, a po odejściu
Chrystusa do Ojca — znajdzie się w wieczerniku jerozolimskiej
Pięćdziesiątnicy, w dniu objawienia się światu Kościoła
narodzonego w mocy Ducha Prawdy. Jednakże droga wiary
Józefa podąża w tym samym kierunku, pozostaje w całości
określona tą samą tajemnicą, której Józef — wraz z Maryją —
stał się pierwszym powiernikiem. Wcielenie i Odkupienie
stanowią organiczną i nierozerwalną jedność, w której „plan
objawienia urzeczywistnia się przez czyny i słowa wewnętrznie
z sobą powiązane”10. Właśnie ze
względu na tę jedność, papież Jan XXIII, który żywił wielkie
nabożeństwo do św. Józefa, polecił w rzymskim kanonie Mszy
świętej — tej wiecznej Pamiątki Odkupienia — wspominać imię
Józefa obok imienia Maryi przed Apostołami, Papieżami i
Męczennikami11.
W SŁUŻBIE OJCOSTWA
7. Jak wynika z tekstów
ewangelicznych, prawną podstawą ojcostwa Józefa było
małżeństwo z Maryją. Bóg wybrał Józefa na małżonka Maryi
właśnie po to, by zapewnić Jezusowi ojcowską opiekę. Wynika
stąd, że ojcostwo Józefa — więź, która łączy go najściślej z
Chrystusem, szczytem wszelkiego wybrania i przeznaczenia (por.
Rz 8, 28-29) — dokonuje się poprzez małżeństwo z
Maryją, to znaczy przez rodzinę.
Ewangeliści, choć
stwierdzają wyraźnie, że Jezus począł się z Ducha Świętego i
że w małżeństwie tym zostało zachowane dziewictwo (por. Mt
1, 18-25; Łk 1, 26-38), nazywają Józefa małżonkiem
Maryi, a Maryję małżonką Józefa (por. Mt 1, 16. 18-20.
24; Łk 1, 27: 2, 5).
Także dla Kościoła równie
ważne jest wyznawanie dziewiczego poczęcia Jezusa, jak
i obrona małżeństwa Maryi z Józefem, ono bowiem stanowi
prawną podstawę ojcostwa Józefa. Pozwala to zrozumieć,
dlaczego rodowód Jezusa podawany jest według genealogii
Józefa. „Dlaczegóż — pyta św. Augustyn — nie miałby się
wywodzić z rodu Józefa? Czyż to nie Józef był mężem Maryi? ...
Pismo potwierdza, przywołując autorytet anioła, że to on był
Jej mężem. Nie bój się — powiada — wziąć do siebie Maryi,
twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w
Niej poczęło. Józef ma nadać imię dziecku, choć nie
zrodziło się ono z jego nasienia. Ona porodzi syna —
mówi Pismo — któremu nadasz imię Jezus. Pismo wie, że
Jezus nie narodził się z nasienia Józefa, gdy bowiem Józef
niepokoi się brzemiennością Maryi, słyszy słowa: od Ducha
Świętego pochodzi. Władza ojcowska nie zostaje mu jednak
odebrana, jako że to on ma nadać imię dziecku. Sama wreszcie
Dziewica Maryja, w pełni świadoma, że nie poczęła Jezusa w
małżeńskim zjednoczeniu z Józefem, nazywa go jednak ojcem
Chrystusa”12.
Syn Maryi jest także
synem Józefa, na mocy małżeńskiej więzi, która ich
łączy. „Ze względu na to wierne małżeństwo oboje
zasługują, by nazywać ich rodzicami Chrystusa, nie tylko Jego
matka, ale także Jego ojciec, którym był w ten sam sposób, w
jaki był małżonkiem Jego matki — w umyśle, a nie w
ciele”13. W małżeństwie tym nie
brakowało żadnego istotnego elementu: „W rodzicach Chrystusa
spełniły się wszelkie dobrodziejstwa płynące z zaślubin:
potomstwo, wierność, sakrament. Znamy ich potomstwo,
którym jest Chrystus Pan; ich wierność, ponieważ nie
było tam nigdy cudzołóstwa; sakrament, ponieważ nie
naruszył go rozwód”14.
Zgłębiając istotę
małżeństwa, zarówno św. Augustyn, jak i św. Tomasz widzą ją
niezmiennie w „nierozerwalnym zjednoczeniu dusz”, w
„zjednoczeniu serc” i we „wzajemnej zgodzie”15.
to jest w tym, co w sposób wzorcowy ujawniło się w
małżeństwie Maryi i Józefa. W kulminacyjnym momencie
dziejów zbawienia, gdy Bóg objawia swą miłość do rodzaju
ludzkiego poprzez dar Słowa, właśnie to małżeństwo w pełnej
„wolności” realizuje „oblubieńczy dar z siebie”, przyjmując i
wyrażając ową miłość16. „W tym
wielkim przedsięwzięciu odnowy wszystkich rzeczy w Chrystusie,
małżeństwo — także ono oczyszczone i odnowione — staje się
nową rzeczywistością, sakramentem nowego Przymierza. I oto na
progu Nowego Testamentu, jak niegdyś na początku Starego,
staje para małżonków. Ale podczas gdy małżeństwo Adama i Ewy
stało się źródłem zła, które ogarnęło cały świat, małżeństwo
Józefa i Maryi stanowi szczyt, z którego świętość rozlewa się
na całą ziemię. Zbawiciel rozpoczął dzieło zbawienia od tej
dziewiczej i świętej unii, w której objawia się Jego
wszechmocna wola oczyszczenia i uświęcenia rodziny,
tego sanktuarium miłości i kolebki życia”17.
Jakże bogata nauka płynie
stąd dla dzisiejszej rodziny! Ponieważ „istota i zadania
rodziny są ostatecznie określone przez miłość”, zaś „rodzina
... otrzymuje misję strzeżenia, objawiania i przekazywania
miłości, będącej żywym odbiciem i rzeczywistym udzielaniem
się miłości Bożej ludzkości oraz miłości Chrystusa Pana
Kościołowi, Jego oblubienicy”18,
wszystkie rodziny chrześcijańskie winny upodabniać się do
świętej Rodziny, tego pierwotnego „Kościoła domowego”19.
W niej bowiem „cudownym zamysłem Bożym żył ... ukryty przez
długie lata Syn Boży: jest ona więc pierwowzorem i przykładem
wszystkich rodzin chrześcijańskich”20.
8. Bóg wezwał św. Józefa,
aby służył bezpośrednio osobie i misji Jezusa poprzez
sprawowanie swego ojcostwa: właśnie w ten sposób Józef
współuczestniczy w pełni czasów w wielkiej tajemnicy
odkupienia i jest prawdziwie „sługą zbawienia”21.
Jego ojcostwo wyraziło się w sposób konkretny w tym, że
„uczynił ze swego życia służbę, złożył je w ofierze tajemnicy
wcielenia i związanej z nią odkupieńczej misji; posłużył się
władzą, przysługującą mu prawnie w świętej Rodzinie, aby
złożyć całkowity dar z siebie, ze swego życia, ze swej pracy;
przekształcił swe ludzkie powołanie do rodzinnej miłości w
ponadludzką ofiarę z siebie, ze swego serca i wszystkich
zdolności, w miłość oddaną na służbę Mesjaszowi, wzrastającemu
w jego domu”22.
Liturgia przypomina, że Bóg
„powierzył młodość naszego Zbawiciela wiernej straży świętego
Józefa”23 i dodaje: „jako
wiernego i roztropnego sługę postawiłeś (go) nad swoją
Rodziną, aby rozciągnął ojcowską opiekę nad ... Jednorodzonym
Synem Twoim”24. Leon XIII
podkreśla wzniosłość misji Józefa: „Przewyższa on wszystkich
ludzi swoją pozycją, gdyż z rozporządzenia Bożego był
opiekunem Syna Bożego i w przekonaniu otoczenia Jego ojcem.
Naturalnym następstwem tego było, że Słowo odwieczne z pokorą
było św. Józefowi poddane i okazywało mu cześć, jaką dzieci
rodzicom okazywać winny”25.
Ponieważ nie można sobie
wyobrazić, by człowiek, który otrzymał tak wzniosłe zadanie,
nie posiadał odpowiednich cech, niezbędnych dla wypełnienia
go, należy przyjąć, że Józef „mocą szczególnego daru Niebios”
otaczał Jezusa „całą naturalną miłością i czułą troskliwością,
jaka może się zrodzić w sercu ojca”26.
Przyznając Józefowi
ojcowską władzę nad Jezusem, Bóg napełnił go także miłością
ojcowską, tą miłością, która ma swoje źródło w Ojcu, „od
którego bierze nazwę wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi”
(por. Ef 3, 15).
Ewangelie jasno ukazują, na
czym polegały ojcowskie obowiązki Józefa wobec Jezusa. W
istocie bowiem zbawienie, które przychodzi poprzez
człowieczeństwo Jezusa, realizuje się poprzez gesty
codziennego życia rodzinnego, w niczym nie naruszając owego „uniżenia”
właściwego ekonomii wcielenia. Ewangeliści z wielką
pieczołowitością ukazują, że w życiu Jezusa nic nie było
dziełem przypadku, ale wszystko dokonało się zgodnie z planem
ustalonym przez Boga. Często powtarzana formuła: „stało się
tak, aby się wypełniły ...” oraz odwołania do wydarzeń
starotestamentowych mają podkreślać jedność i ciągłość
zamysłu, który w Chrystusie osiąga wypełnienie.
Wraz z wcieleniem
„obietnice” i „figury” Starego Testamentu stają się
„rzeczywistością”: miejsca, osoby, wydarzenia i obrzędy
splatają się w całość zgodnie ze szczegółowymi poleceniami
Bożymi, przekazywanymi za pośrednictwem anielskich posłańców i
przyjmowanymi przez istoty szczególnie wrażliwe na głos Boga.
Maryja jest pokorną służebnicą Pańską, przygotowaną od
początku czasów do roli Matki Boga; Józef jest tym, którego
Bóg wybrał, aby „strzegł porządku przy narodzeniu się Pana”27,
jego zadaniem jest zatroszczyć się o „uporządkowane”
wprowadzenie Syna w świat, z zachowaniem Boskich nakazów i
praw ludzkich. Całe tak zwane życie „prywatne” czy „ukryte”
Jezusa powierzone jest jego opiece.
SPIS LUDNOŚCI
9. Udając się do Betlejem z
powodu spisu ludności, stosownie do zarządzenia prawowitej
władzy, Józef spełnił wobec dziecka ważne i znamienne zadanie,
by oficjalnie wpisać do rejestrów Cesarstwa imię „Jezus, syn
Józefa z Nazaretu” (por. J 1, 45). Zapis ten ukazywał w
sposób jawny, że Jezus należy do rodzaju ludzkiego, że jest
człowiekiem pośród ludzi, obywatelem tego świata, podległym
prawom i instytucjom państwowym, ale także „Zbawicielem
świata”. Teologiczny sens tego historycznego faktu,
bynajmniej nie drugorzędnego, dobrze ujmuje Orygenes:
„Pierwszy spis ludności całej ziemi został przeprowadzony za
panowania Cesarza Augusta i pośród wszystkich innych także
Józef dał się zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była
brzemienna, jako że Jezus przyszedł na świat, zanim spis
zakończono; kto wnikliwie to rozważy, dostrzeże pewną
tajemnicę ukrytą w fakcie, iż tym spisaniem całej ziemi objęty
został także Chrystus: skoro wszyscy zostali zapisani,
wszystkich mógł uświęcić; skoro cała ziemia została spisana,
ziemię dopuścił do komunii z sobą, po czym wszystkich ludzi
wpisał do księgi żyjących, z niej zaś ci, co w Niego
uwierzyli, zostali następnie zapisani w niebie, pośród
świętych Tego, któremu chwała i panowanie na wieki wieków!
Amen”28.
NARODZENIE W BETLEJEM
10. Jako powiernik
tajemnicy „przed wiekami ukrytej w Bogu”, która na jego oczach
zaczyna się urzeczywistniać „w pełni czasu”, Józef jest
wraz z Maryją, w noc betlejemska, uprzywilejowanym
świadkiem przyjścia na świat Syna Bożego. Łukasz pisze o tym:
„Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania.
Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki
i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w
gospodzie” (Łk 2, 6-7).
Józef był świadkiem
naocznym tych narodzin, które dokonały się w warunkach po
ludzku upokarzających, były więc pierwszą zapowiedzią owego
dobrowolnego „wyniszczenia” (por. Flp 2, 5-8), jakie
Chrystus przyjmie na siebie dla odkupienia grzechów.
Równocześnie też Józef był świadkiem pokłonu pasterzy,
którzy przybyli na miejsce urodzin Jezusa, gdy anioł zaniósł
im tę wielką radosną wiadomość (por. Łk 2, 15-16); był
też później świadkiem pokłonu Mędrców ze Wschodu (por.
Mt 2, 11).
OBRZEZANIE
11. Ponieważ obrzezanie
syna jest pierwszym obowiązkiem religijnym ojca, Józef poprzez
ten obrzęd (por. Łk 2, 21) dopełnia wobec Jezusa
powinności, która jest jednocześnie jego prawem.
Zasada głosząca, że
wszystkie obrzędy Starego Testamentu są cieniem rzeczywistości
(por. Hbr 9, 9n.; 10, 1), pozwala nam zrozumieć,
dlaczego Jezus im się poddał. Podobnie jak inne obrzędy, także
obrzezanie znajduje w Jezusie swe „wypełnienie”. Przymierze
Boga z Abrahamem, którego znakiem było obrzezanie (por. Rdz
17, 13), osiąga w Jezusie pełen skutek i ukoronowanie, to On
bowiem jest owym „tak” wszystkich pradawnych obietnic (por. 2
Kor 1, 20).
NADANIE IMIENIA
12. W momencie obrzezania
Józef nadaje dziecku imię Jezus. Tylko w tym imieniu można
znaleźć zbawienie (por. Dz 4, 12); znaczenie tego
imienia zostało objawione Józefowi w chwili jego
„zwiastowania”: „Nadasz (Mu) imię Jezus, On bowiem zbawi swój
lud od jego grzechów” (Mt 1, 21). Nadając imię, Józef
obwieszcza, że w świetle prawa jest ojcem Jezusa, zaś
wymawiając je, zapowiada Jego misję Zbawiciela.
OFIAROWANIE JEZUSA W ŚWIĄTYNI
13. Poprzez ten obrzęd,
opisany w Ewangelii Łukasza (2, 22 n.), dokonuje się
wykupienie pierworodnego syna; rzuca on też światło na
późniejszy epizod, kiedy to dwunastoletni Jezus pozostaje w
świątyni.
Wykup pierworodnego
to jeszcze jeden obowiązek ojca, wypełniony przez Józefa.
Pierworodny był symbolem ludu Przymierza, wykupionego z
niewoli, by należeć do Boga. Także tutaj Jezus, który jest
prawdziwą „ceną” wykupu (por. 1 Kor 6, 20; 7, 23; 1
P 1, 19), nie tylko „wypełnia” obrzęd Starego Testamentu,
ale zarazem go przekracza, nie jest bowiem przedmiotem wykupu,
ale Tym, od którego pochodzi zapłata.
Z Ewangelii dowiadujemy
się, że „Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim
mówiono” (Łk 2, 33), a szczególnie temu, co mówił
Symeon, który w hymnie skierowanym do Boga wskazał na
Jezusa jako na „zbawienie, które Bóg przygotował wobec
wszystkich narodów”, nazwał Jezusa „światłem na oświecenie
pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”, a nieco dalej także
„znakiem, któremu sprzeciwiać się będą” (por. Łk 2,
30-34).
UCIECZKA DO EGIPTU
14. Po ofiarowaniu w
świątyni ewangelista Łukasz zapisuje: „A gdy wypełnili
wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do
swego miasta — Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy,
napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim” (Łk
2, 39-40).
Jednakże według zapisu
Mateuszowego, przed tym powrotem do Galilei należy
umieścić także bardzo ważne wydarzenie, w którym raz jeszcze
Boża Opatrzność odwołuje się do Józefa. Czytamy: „Gdy oni (tj.
Mędrcy) odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we
śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do
Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał
Dziecięcia, aby Je zgładzić»” (Mt 2, 13). Herod przy
okazji przybycia Mędrców ze Wschodu dowiedział się o
narodzeniu „króla żydowskiego” (Mt 2, 2). Kiedy zaś
Mędrcy odjechali, „kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku
do lat dwóch w Betlejem i całej okolicy” (por. Mt 2,
16). W ten sposób zabijając wszystkich, chciał zgładzić owego
nowo narodzonego „króla żydowskiego”, o którym dowiedział się
podczas pobytu Mędrców na swoim dworze. Jednakże Józef,
usłyszawszy we śnie ostrzeżenie, „wziął w nocy Dziecię i Jego
Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do
śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan
powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego” (Mt
2, 14-15; por. Oz 11, 1).
Tak więc droga powrotna
Jezusa z Betlejem do Nazaretu prowadziła przez Egipt. Jak
Izrael wszedł na szlak wyjścia „z domu niewoli”, które to
wyjście zapoczątkowało Stare Przymierze, tak i Józef,
powiernik i współpracownik opatrznościowej tajemnicy Bożej,
strzeże również na wygnaniu Tego, który wypełnia Nowe
Przymierze.
JEZUS W ŚWIĄTYNI
15. Od chwili zwiastowania
znalazł się Józef — wraz z Maryją — niejako wewnątrz
tajemnicy „od wieków ukrytej w Bogu”, która przyoblekła
się w ciało: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród
nas” (J 1, 14). Zamieszkało wśród ludzi, w świętej
Rodzinie nazaretańskiej — jednej z wielu rodzin tego
galilejskiego miasteczka, jednej z wielu rodzin na ziemi
Izraela. Tam Jezus wzrastał, „nabierał mocy, napełniał się
mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim” (por. Łk 2,
40). Ewangelie streszczają w kilku słowach ten długi okres
życia „ukrytego”, poprzez który Jezus z Nazaretu
przygotowuje się do swego mesjańskiego posłannictwa. Jeden
tylko moment zostaje wydobyty z tego ukrycia i opisany w
Ewangelii Łukaszowej: Pascha w Jerozolimie, gdy Jezus miał lat
dwanaście.
Uczestniczył w tym święcie
jako młodociany pielgrzym wspólnie z Maryją i Józefem. I oto,
„kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w
Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice” (Łk 2,
43). Po upływie jednego dnia, zorientowawszy się, rozpoczęli
poszukiwania „wśród krewnych i znajomych”. „Dopiero po trzech
dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między
nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy
zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu
i odpowiedziami” (Łk 2, 46-47). Maryja pyta: „Synu,
czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca
szukaliśmy Ciebie” (Łk 2, 48). Odpowiedź Jezusa
jest taka, że Oboje „nie zrozumieli tego, co im powiedział”.
Powiedział zaś: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie
wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego
Ojca?” (Łk 2, 49-50).
Słyszał tę odpowiedź Józef,
o którym przed chwilą Maryja powiedziała „ojciec Twój”.
Wszyscy tak mówili i tak myśleli. Jezus był „jak mniemano,
synem Józefa” (Łk 3, 23). Niemniej, odpowiedź Jezusa w
świątyni musiała odnowić w świadomości „domniemanego ojca” to,
co usłyszał owej nocy, przed dwunastu laty: „Józefie ... nie
bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z
Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło”. Od tego
momentu Józef wiedział, że jest powiernikiem Bożej tajemnicy.
Jezus dwunastoletni nazwał tę tajemnicę po imieniu:
„powinienem być w tym, co należy do mego Ojca”.
OPIEKUN I WYCHOWAWCA JEZUSA W NAZAREClE
16. Wzrastanie Jezusa „w
mądrości, w latach i w łasce” (Łk 2, 52) dokonywało się
w środowisku świętej Rodziny, pod opieką Józefa, na którym
spoczywało wzniosłe zadanie „wychowania”, czyli żywienia i
odziewania Jezusa, nauczenia Go Prawa i zawodu, zgodnie z
powinnościami przypadającymi ojcu.
W liturgii eucharystycznej
Kościół ze czcią wspomina „najpierw pełną chwały Maryję,
zawsze Dziewicę ... a także świętego Józefa”29,
ponieważ „żywił on Tego, którego wierni mieli spożywać jako
Chleb życia wiecznego”30.
Ze swej strony Jezus „był
im poddany” (Łk 2, 51), szacunkiem odpłacając za troskę
swych „rodziców”. Pragnął w ten sposób uświęcić obowiązki
życia rodzinnego i pracy, które wypełniał u boku Józefa.
17. Na swej życiowej
drodze, która była pielgrzymowaniem w wierze, Józef do końca
pozostał wierny wezwaniu Bożemu, tak jak Maryja. jej życie
było spełnianiem do końca owego pierwszego fint, jakie
wypowiedziała w momencie zwiastowania. Józef natomiast, jak
już mówiliśmy, w momencie swego „zwiastowania” nie
wypowiedział żadnego słowa, a jedynie „uczynił tak, jak mu
polecił anioł Pański” (Mt 1, 24). A to pierwsze
„uczynił” stało się początkiem „drogi Józefa”. W ciągu
całej tej drogi Ewangelie nie zapisują żadnego słowa, jakie
wypowiedział. Ale milczenie Józefa ma swą szczególną
wymowę: poprzez to milczenie można w pełni odczytać prawdę,
jaka zawiera ewangeliczne stwierdzenie: „mąż sprawiedliwy”
(por. Mt 1, 19)
Trzeba umieć odczytywać tę
prawdę, zawiera się w niej bowiem jedno z najważniejszych
świadectw o mężczyźnie i jego powołaniu. Kościół w ciągu
pokoleń coraz wnikliwiej i dokładniej odczytuje to świadectwo,
jakby wyjmując ze skarbu tej dostojnej postaci „rzeczy nowe i
stare” (Mt 13, 52)
18. „Mąż sprawiedliwy” z
Nazaretu posiada nade wszystko wyraźne rysy oblubieńca.
Ewangelista mówi o Maryi jako o „Dziewicy poślubione mężowi,
imieniem Józef” (Łk 1, 27). Zanim zacznie się wypełniać
„tajemnica od wieków ukryta w Bogu” (por. Ef 3, 9),
Ewangelie stawiają przed nam obraz oblubieńca i
oblubienicy. Zgodnie z obyczajem izraelskiego ludu obrzęd
zaślubin obejmował dwa etapy: najpierw zawierano małżeństwo w
sensie prawnym (były to właściwe zaślubiny), a dopiero po
pewnym czasie mą: sprowadzał żonę do swego domu, Józef był
więc „mężem” Maryi, zanim jeszcze z Nią zamieszkał; Maryja
jednak zachowywała wewnętrzne pragnienie całkowitego oddania
się wyłącznie Bogu. Można stawiać sobie pytanie, w jak
sposób pragnienie to szło w parze z „zaślubinami”. Odpowiedź
daje jedynie dalszy tok zbawczych wydarzeń — czyli szczególne
działanie Boga samego Od momentu zwiastowania Maryja wie, iż
swe dziewicze pragnienie oddania się Bogu w sposób
wyłączny i całkowity ma wypełnić stając się Matką Syna
Bożego. Macierzyństwo za sprawą Ducha Świętego jest tą
formą oddania się Bogu, którego On sam oczekuje od Dziewicy
„poślubionej” Józefowi Maryja wypowiada swoje fiat.
Okoliczność, że była
„poślubiona” (czyli „przyrzeczona”) Józefowi — zawiera się
w Bożym Planie. Wskazują na to obaj cytowani Ewangeliści,
ale w sposób szczególny Mateusz. Słowa wypowiedziane do Józefa
są bardzo znamienne: „nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej
Małżonki, albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej
poczęło” (Mt 1, 20). Słowa te wyjaśniają tajemnicę
Oblubienicy Józefa. Maryja jest Dziewicą w swym
macierzyństwie. „Syn Najwyższego” przyjął w Niej ludzkie ciało
i stał się „Synem Człowieczym”.
Bóg, który
przemawia do Józefa słowami anioła, zwraca się do niego
jako do Oblubieńca Dziewicy z Nazaretu. To, co się
dokonało w Niej za sprawą Ducha Świętego, oznacza równocześnie
szczególne potwierdzenie widzi oblubieńczej, jaka
istniała już wcześniej między Józefem a Maryją. Zwiastun mówi
do Józefa wyraźnie: „nie bój się wziąć do siebie Maryi,
twej Małżonki ”. A zatem to, co się stało uprzednio —
zaślubiny Józefa z Maryją — stało się wedle świętej woli Boga,
winno przeto być zachowane. Maryja w swym Bożym
macierzyństwie ma żyć dalej jako „Dziewica poślubiona mężowi”
(por. Łk 1, 27).
19. W słowach nocnego
„zwiastowania” Józef odczytuje nie tylko Bożą prawdę o
niewypowiedzianym wręcz powołaniu swej Oblubienicy. Odczytuje
zarazem na nowo prawdę o swoim własnym powołaniu. Ten
„mąż sprawiedliwy”, który w duchu najlepszych tradycji ludu
wybranego umiłował Dziewicę z Nazaretu, związał się z Nią
oblubieńczą miłością, zostaje przez Boga samego na nowo
wezwany i powołany do tej miłości.
„Józef uczynił tak, jak mu
polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie”. To, co
się w Niej poczęło, „jest z Ducha Świętego” — czyż nie na
podstawie tych słów wypada przyjąć, że także i owa męska
miłość Józefa do Maryi poczęła się wówczas na nowo z Ducha
Świętego? Czyż nie trzeba myśleć o tej miłości Bożej,
która rozlana w sercu ludzkim przez Ducha, który nam jest dany
(por. Rz 5, 5), kształtuje najwspanialej wszelką ludzką
miłość? Kształtuje również — i owszem, w sposób szczególny —
miłość oblubieńczą małżonków, pogłębiając w niej wszystko to,
co po ludzku godne i piękne, co nosi znamiona tego wyłącznego
zawierzenia i przymierza osób, autentycznej „komunii” na
podobieństwo Tajemnicy trynitarnej.
„Józef ... wziął swoją
Małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła
Syna” (Mt 1, 24-25). Te słowa wskazują zarazem na
inną bliskość oblubieńczą. Głębia tej bliskości, duchowa
intensywność zjednoczenia i obcowania osób — mężczyzny i
kobiety — ostatecznie pochodzi od Ducha, który daje życie
(por. J 6, 63). Józef, który był posłuszny Duchowi,
odnalazł w Nim samym źródło miłości — swej
oblubieńczej, męskiej miłości. Była to miłość większa od tej,
jakiej mógł oczekiwać „mąż sprawiedliwy” wedle miary swego
ludzkiego serca.
20. Liturgia wysławia
Maryję jako „zjednoczoną z Józefem, mężem sprawiedliwym,
więzią miłości dziewiczej i oblubieńczej”31.
Mowa tu w istocie o dwóch rodzajach miłości, które łącznie
ukazują tajemnicę Kościoła, dziewicy i oblubienicy, której to
tajemnicy symbolem jest małżeństwo Maryi i Józefa. „Dziewictwo
i celibat dla królestwa Bożego nie tylko nie stoją w
sprzeczności z godnością małżeństwa, ale ją zakładają i
potwierdzają. Małżeństwo i dziewictwo to dwa sposoby wyrażania
i przeżywania jedynej Tajemnicy Przymierza Boga ze swym ludem”32,
które jest komunią miłości między Bogiem i ludźmi.
Poprzez całkowite
ofiarowanie siebie Józef wyraża bezinteresowną miłość do Matki
Boga, składając Jej „małżeński dar z siebie”. Zdecydowany
pozostać w ukryciu, by nie być przeszkodą dla Bożego planu
dokonującego się w Niej, Józef wypełnia wyraźne polecenie
otrzymane od anioła: przyjmuje Maryję do siebie i szanuje Jej
wyłączną przynależność do Boga.
Z drugiej strony właśnie
małżeństwo z Maryją stanowi źródło szczególnej godności Józefa
i jego praw wobec Jezusa. „Bez wątpienia godność Matki Bożej
jest tak wysoka, że nic większego stworzyć niepodobna.
Ponieważ jednak św. Józef połączony był z Najświętszą Dziewicą
węzłem małżeńskim, przeto niezawodnie najbardziej zbliżył
się do owej wzniosłej godności, którą Bogarodzica
wszystkie stworzenia o wiele przewyższyła. Małżeństwo bowiem
jest najbardziej istotną społecznością i związkiem, i dlatego
z natury swej domaga się wzajemnej wspólnoty wszystkich dóbr
małżonków. Jeżeli zatem Bóg przeznaczył św. Józefa na małżonka
Najświętszej Dziewicy, to uczynił go z pewnością nie tylko
towarzyszem Jej życia, świadkiem Jej dziewictwa, obrońcą Jej
cnoty, ale przez związek małżeński także uczestnikiem w
Jej wzniosłej godności”33.
21. Miłość ta
ukształtowała życie świętej Rodziny naprzód w ubóstwie
Betlejemu, potem na uchodźstwie w Egipcie, z kolei — po
powrocie — w Nazarecie. Kościół otacza głęboką czcią świętą
Rodzinę, stawiając ją wszystkim rodzinom za wzór. Święta
Rodzina z Nazaretu, bezpośrednio związana z tajemnicą
Wcielenia, sama też jest szczególną tajemnicą. Równocześnie —
podobnie jak we Wcieleniu — do tajemnicy tej należy prawdziwe
ojcostwo: ludzki kształt Rodziny Syna Bożego —
prawdziwa ludzka rodzina, ukształtowana przez tajemnicę Bożą.
W tej Rodzinie Józef jest ojcem. Nie jest to
ojcostwo pochodzące ze zrodzenia, ale nie jest ono
„pozorne” czy też tylko „zastępcze”. Posiada pełną
autentyczność ludzkiego ojcostwa, ojcowskiego posłannictwa
w rodzinie. Zawiera się w tym konsekwencja jedności
hipostatycznej: Człowiek przyjęty (homo assumptus) do
jedności Boskiej Osoby Słowa-Syna — Jezus Chrystus. Wraz z
takim „przyjęciem” (assumptio) człowieczeństwa w
Chrystusie zostaje także „przyjęte” wszystko, co
ludzkie, a w szczególności — rodzina, jako pierwszy wymiar
Jego bytowania na ziemi. W tym kontekście zostaje również
„przyjęte” ludzkie ojcostwo Józefa.
Na tej zasadzie nabierają
właściwego znaczenia słowa Maryi skierowane do
dwunastoletniego Jezusa w świątyni: „ojciec Twój i ja...
szukaliśmy Ciebie”. Jest to nie tylko wyrażenie „umowne”:
słowa Matki Jezusa wskazują na całą rzeczywistość Wcielenia,
która należy do tajemnicy Rodziny z Nazaretu. Józef,
który swoje ludzkie ojcostwo w stosunku do Jezusa
przyjął od początku przez „posłuszeństwo wiary”,
idąc za światłem Ducha Świętego, które przez wiarę udziela się
człowiekowi, zapewne też coraz pełniej odkrywał
niewysłowiony dar tego ojcostwa.
22. Codziennym wyrazem tej
miłości jest w życiu Rodziny nazaretańskiej praca. Zapis
ewangeliczny utrwalił rodzaj tej pracy, przez którą Józef
starał się zapewnić utrzymanie Rodzinie: cieśla. To
jedno słowo obejmuje ciąg wszystkich lat życia Józefa w
Nazarecie. Dla Jezusa są to lata życia ukrytego, o których
mówi Ewangelista (po wydarzeniu w świątyni jerozolimskiej):
„... poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany” (Łk
2, 51). Owo „poddanie”, czyli posłuszeństwo Jezusa
w domu nazaretańskim bywa powszechnie rozumiane również
jako uczestniczenie w pracy Józefa. Ten, o którym
mówiono, że jest „synem cieśli”, uczył się pracy od swego
domniemanego „ojca”. Jeżeli Rodzina z Nazaretu jest w porządku
zbawienia i świętości przykładem i wzorem dla ludzkich rodzin,
to podobnie i praca Jezusa przy boku Józefa-cieśli. W
naszej epoce Kościół szczególnie to uwydatnił poprzez
wspomnienie liturgiczne Józefa-Rzemieślnika w dniu 1 maja.
Praca ludzka (w szczególności praca fizyczna) znalazła
szczególne miejsce w Ewangelii. Wraz z człowieczeństwem
Syna Bożego została ona przyjęta do tajemnicy Wcielenia.
Została też w szczególny sposób odkupiona. Józef z
Nazaretu, przez swój warsztat, przy którym pracował razem z
Jezusem, przybliżył ludzką pracę do tajemnicy Odkupienia.
23. Ważną rolę w procesie
ludzkiego wzrastania Jezusa „w mądrości, w latach i w łasce”
odgrywała cnota pracowitości, jako że „praca jest
dobrem człowieka”, które „przekształca przyrodę” i sprawia, że
człowiek „poniekąd bardziej staje się człowiekiem”34.
Ze względu na wielkie
znaczenie pracy w życiu człowieka, wszyscy ludzie powinni
rozumieć i w pełni przeżywać jej sens, aby „przez nią
przybliżać się do Boga — Stwórcy i Odkupiciela, uczestniczyć w
Jego zbawczych zamierzeniach w stosunku do człowieka i świata,
i pogłębiać w swym życiu przyjaźń z Chrystusem, podejmując
przez wiarę żywy udział w Jego trojakim posłannictwie:
Kapłana, Proroka i Króla”35.
24. Mowa tu w istocie o
uświęceniu życia rodzinnego, które powinno stać się udziałem
każdego człowieka wedle jego stanu, i do którego drogę
wskazuje wzór dostępny dla wszystkich: „Św. Józef jest wzorem
dla pokornych, których chrześcijaństwo wynosi do wielkich
przeznaczeń; dowodzi on, że aby być dobrym i autentycznym
naśladowcą Chrystusa, nie trzeba dokonywać ”wielkich rzeczy„,
ale wystarczy posiąść cnoty zwyczajne, ludzkie, proste — byle
prawdziwe i autentyczne”36.
25. Nad pracą Cieśli w domu
nazaretańskim rozpościera się ten sam klimat milczenia, który
towarzyszy wszystkiemu, co jest związane z postacią Józefa.
Milczenie to równocześnie w sposób szczególny odsłania
wewnętrzny profil tej postaci. Ewangelie mówią wyłącznie o
tym, co Józef „uczynił”. Jednakże w tych osłoniętych
milczeniem „uczynkach” Józefa pozwalają odkryć klimat
głębokiej kontemplacji: Józef obcował na co dzień z
tajemnicą „od wieków ukrytą w Bogu”, która „zamieszkała” pod
dachem jego domu. Można zrozumieć, dlaczego św. Teresa od
Jezusa, wielka reformatorka kontemplacyjnego Karmelu, stała
się szczególną odnowicielką kultu św. Józefa w zachodnim
chrześcijaństwie.
26. Całkowita ofiara, jaką
Józef złożył ze swego istnienia, aby godnie przyjąć Mesjasza
we własnym domu, znajduje wytłumaczenie „w niezgłębionym życiu
wewnętrznym, które kierowało jego postępowaniem i było dlań
źródłem szczególnych pociech; to z niego czerpał Józef rozwagę
i siłę — właściwą duszom prostym i jasnym — dla swych wielkich
decyzji, jak wówczas gdy bez wahania podporządkował Bożym
zamysłom swoją wolność, swoje prawo do ludzkiego powołania,
swoje szczęście małżeńskie, godząc się przyjąć w rodzinie
wyznaczone sobie miejsce i ciężar odpowiedzialności, ale
rezygnując, mocą nieporównanej dziewiczej miłości, z
naturalnej miłości małżeńskiej, która tworzy rodzinę i ją
podtrzymuje”37.
To poddanie się Bogu,
będące gotowością woli do poświęcenia się Jego służbie, nie
jest niczym innym jak praktyką pobożności, która
stanowi jeden z przejawów cnoty religijności38.
27. Wspólnota życia Józefa
i Jezusa skłania nas jeszcze do rozważenia tajemnicy Wcielenia
właśnie w aspekcie człowieczeństwa Chrystusa, tego Boskiego
narzędzia skutecznie służącego uświęceniu człowieka: „Mocą
Bóstwa Chrystusa, Jego ludzkie czyny były dla nas zbawienne,
będąc przyczyną łaski tak ze względu na ich moc zasługującą,
jak też dzięki swej niezawodnej skuteczności”39.
Pośród tych czynów
Chrystusa Ewangeliści przyznają uprzywilejowane miejsce czynom
odnoszącym się do tajemnicy paschalnej, ale także podkreślają
znaczenie fizycznego kontaktu z Jezusem w przypadkach
uzdrowień (por. np. Mk 1, 41) oraz wpływ, jaki wywarł
On na Jana Chrzciciela, gdy obaj pozostawali jeszcze w łonach
swych matek (por. Łk 1, 41-44).
Jak widzieliśmy, świadectwo
apostolskie nie pominęło relacji o narodzeniu Jezusa,
obrzezaniu, ofiarowaniu w świątyni, ucieczce do Egiptu i
ukrytym życiu w Nazarecie, a to ze względu na „tajemnicę”
łaski zawartej w tych wszystkich wydarzeniach, które mają moc
zbawczą, albowiem wypływają z samego źródła miłości: Bóstwa
Chrystusa. Jeśli ta miłość poprzez Jego człowieczeństwo
promieniowała na wszystkich ludzi, z jej dobrodziejstwa z
pewnością skorzystali najpierw ci, którzy z woli Bożej
pozostawali w największej zażyłości z Nim: Maryja, Jego Matka
i domniemany ojciec, Józef40.
„Ojcowska” miłość Józefa z
pewnością wpływała na „synowską” miłość Jezusa i wzajemnie —
„synowska” miłość Jezusa wpływała na pewno na „ojcowską”
miłość Józefa: jakże zatem zmierzyć głębię tej jedynej w swoim
rodzaju więzi? Dusze szczególnie wrażliwe na działanie Boskiej
miłości słusznie widzą w Józefie świetlany przykład życia
wewnętrznego.
W Józefie urzeczywistnia
się także idealne przezwyciężenie pozornego napięcia między
życiem czynnym i kontemplacyjnym, możliwe dla tego, kto
posiadł doskonałą miłość. Idąc za znanym rozróżnieniem między
miłością prawdy (caritas veritatis) a koniecznością
miłości (necessitas caritatis)41,
możemy powiedzieć, że Józef przeżył zarówno miłość prawdy,
czyli czystą, kontemplacyjną miłość Boskiej Prawdy, która
promieniowała z człowieczeństwa Chrystusa, jak i konieczność
miłości, czyli równie czystą miłość służby, jakiej wymagała
opieka nad tym człowieczeństwem i jego rozwój.
28. Gdy nadeszły trudne
czasy dla Kościoła, Pius IX, „chcąc zawierzyć go szczególnej
opiece świętego Patriarchy, ogłosił Józefa «Patronem Kościoła
katolickiego»”42. Wiedział, że
akt ten nie był czymś przejściowym, ponieważ ze względu na
wyjątkową godność, „jakiej Bóg udzielił najwierniejszemu
słudze swemu, Kościół święty zawsze czcił i wychwalał, a po
Najświętszej Pannie najgorętszym św. Józefa otaczał
uwielbieniem, uciekając się do niego w największych potrzebach
i niebezpieczeństwach”43.
Jakie są przyczyny tak
wielkiej ufności? Leon XIII wyjaśnia je następująco:
„Szczególna przyczyna tego, że św. Józef jest opiekunem
Kościoła i że Kościół tak wiele się spodziewa po jego opiece i
troskliwości, tkwi w tym, że był małżonkiem Maryi i
domniemanym ojcem Jezusa Chrystusa ... Józef był prawnym i
naturalnym stróżem, opiekunem i obrońcą Rodziny świętej ...
Dlatego jest rzeczą słuszną i należy się św. Józefowi przede
wszystkimi innymi, aby teraz swą niebieską potęgą strzegł i
bronił Kościoła Chrystusowego tak, jak ongiś najsumienniej
strzegł Rodziny z Nazaretu, gdzie było tego potrzeba”44.
29. Trzeba modlić się o to
orędownictwo; jest ono ustawicznie potrzebne Kościołowi nie
tylko dla obrony przeciw pojawiającym się zagrożeniom, ale
także i przede wszystkim dla umocnienia go w podejmowaniu
zadania ewangelizacji świata i nowej ewangelizacji obejmującej
„kraje i narody, w których niegdyś — jak napisałem w
Adhortacji apostolskiej Christifideles laici — religia
i życie chrześcijańskie kwitły ... dzisiaj wystawione są na
ciężką próbę”45. Aby nieść po
raz pierwszy prawdę o Chrystusie, lub głosić ją ponownie tam,
gdzie została zaniedbana czy zapomniana, Kościół potrzebuje
szczególnej „mocy z wysokości” (por. Łk 24, 49; Dz
1, 8), będącej z pewnością darem Ducha Pańskiego, jak również
owocem wstawiennictwa i przykładu jego Świętych.
30. Pokładając ufność w
przemożnym wstawiennictwie św. Józefa, Kościół widzi w nim
również wspaniały wzór nie tylko dla poszczególnych stanów
życia, ale dla całej chrześcijańskiej wspólnoty, niezależnie
od warunków życia i zadań, jakie w niej pełni każdy z
wiernych.
Jak stwierdza Konstytucja
Soboru Watykańskiego II o Objawieniu Bożym, fundamentalną
postawą całego Kościoła winno być „nabożne słuchanie Słowa
Bożego”46, czyli całkowita
gotowość wiernego służenia zbawczej woli Boga objawionej w
Jezusie. I oto już na początku dziejów odkupienia odnajdujemy
wcielony wzór posłuszeństwa — po Maryi — właśnie w Józefie,
który wyróżnił się wiernym wypełnieniem Bożych przykazań.
Paweł VI zachęcał do
wzywania jego opieki, „tak jak Kościół w ostatnich czasach
zwykł wzywać jej dla siebie, przede wszystkim w kontekście
spontanicznej refleksji teologicznej nad więzią między
działaniem Bożym i ludzkim w wielkiej ekonomii odkupienia, w
której to pierwsze działanie — Boże — jest całkowicie
samowystarczalne, to drugie zaś — ludzkie, nasze — choć samo
do niczego niezdolne (por. J 15, 5), nigdy nie jest
zwolnione z obowiązku pokornej, ale niezbędnej i
uszlachetniającej współpracy. Kościół wzywa też św. Józefa
jako swego obrońcę, kierowany głębokim i bardzo aktualnym dziś
pragnieniem wzbogacenia swego wielowiekowego istnienia
prawdziwymi cnotami ewangelicznymi, którymi jaśnieje św.
Józef”47.
31. Kościół przemienia te
swoje potrzeby w modlitwę. Przypominając, że Bóg „powierzył
młodość naszego Zbawiciela wiernej straży świętego Józefa,
prosi Go, by pozwolił Kościołowi wiernie współpracować z
dziełem zbawienia, by dał mu taką samą wierność i czystość
serca, z jaką Józef służył Słowu Wcielonemu, by mógł, za
przykładem i wstawiennictwem Świętego, postępować przed Bogiem
drogami świętości i sprawiedliwości”48.
Już przed stu laty papież
Leon XIII wezwał świat katolicki do modlitwy o opiekę św.
Józefa, patrona całego Kościoła. Encyklika Quamquam pluries
odwoływała się do tej „troskliwości ojcowskiej”, jaką św.
Józef „otaczał Dziecię Jezus”, i jako „Opatrznościowemu
Stróżowi Bożej Rodziny” polecała mu całe to „dziedzictwo,
które Jezus Chrystus nabył swoja krwią”. Od tego czasu
Kościół — jak wspomniałem na początku — błaga o opiekę
św. Józefa „przez tę miłość, która łączyła Go z
Niepokalaną Dziewica Bogurodzicą”, i poleca mu wszystkie swoje
troski i zagrożenia wielkie ludzkiej rodziny.
Dziś także mamy
wiele powodów, aby tak samo się modlić: „Oddal od nas
ukochany Ojcze, wszelką zarazę błędów i zepsucia ... przybądź
nam łaskawie z pomocą niebiańską w walce z mocami ciemności
... a jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus od
niebezpieczeństwa, które groziło Jego życiu tak teraz broń
Kościoła Bożego od wrogich zasadzek i wszelkiej przeciwności”49.
Dziś też mamy nieustanne powody do tego, aby św.
Józefowi polecać każdego człowieka.
32. Jest moim gorącym
życzeniem, aby niniejsze przypomnienie postaci św. Józefa
odnowiło w nas także pamięć tej modlitwy, jaką przed stu laty
mój Poprzednik polecił do niego zanosić. Z pewnością bowiem
modlitwa ta, a przede wszystkim sama postać Józefa z
Nazaretu nabiera dla Kościoła naszych czasów szczególnej
aktualności w związku z nowym Tysiącleciem
chrześcijaństwa.
Sobór Watykański II na
nowo uwrażliwił wszystkich na „wielkie sprawy Boże”, na tę
„ekonomię zbawczej tajemnicy”, w której Józef w sposób
szczególny uczestniczył. Polecając się przeto opiece tego,
któremu Bóg sam „powierzył straż nad swymi najcenniejszymi i
największymi skarbami”50,
równocześnie uczymy się od niego służyć „zbawczej ekonomii”.
Niech św. Józef stanie się dla wszystkich szczególnym
nauczycielem uczestnictwa w mesjańskiej misji Chrystusa,
która jest w Kościele udziałem każdego i wszystkich: małżonków
i rodziców, Judzi żyjących z pracy rąk czy te: z jakiejkolwiek
innej pracy, osób powołanych do życia kontemplacyjne go, jak i
do apostolstwa.
Mąż sprawiedliwy,
który nosił w sobie całe dziedzictwo Starego Przymierza,
równocześnie został wprowadzony przez Boga w początki
Przymierza Nowego i Wiecznego w Jezusie Chrystusie. Niech
nam ukazuje drogi tego zbawczego Przymierza na progu
Tysiąclecia, w którym ma trwać i dalej się rozwijać „pełnia
czasu” związana z niewysłowioną tajemnicą Wcielenia Słowa
Niech św. Józef wyprasza
Kościołowi i światu, każdemu z nas, błogosławieństwo Ojca i
Syna i Ducha Świętego.
W Rzymie, u Św. Piotra,
dnia 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej
Maryi Panny, w roku 1989, jedenastym mojego Pontyfikatu.
Jan Paweł II